logo eco logo azoty logo Nice 1 liga

logo sindbad logo opole

Mirosław Smyła: Dla tego wyniku nie ma żadnego usprawiedliwienia

Komentarze trenerów Rafała Kleniewskiego i Mirosława Smyły po meczu rundy wstępnej Pucharu Polski Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Odra Opole, zakończonym wygraną trzecioligowca 5:0.

Mirosław SMYŁA (Odra Opole):
– Na naszej postawie odbiło się zgrupowanie, to nie podlega dyskusji. Byliśmy wolniejsi, mieliśmy problemy z wygrywaniem pojedynków powietrznych i biegowych. Było widać, że gospodarze są żwawsi, szybsi. Mimo usilnych starań doprowadzenia zespołu w tym dniu do stanu używalności, okazało się to niemożliwe. Tydzień ciężkiej pracy, potrójnych zajęć każdego dnia, odbił się na motoryce. Nie ma jednak dla tego wyniku żadnego usprawiedliwienia. To jeden wielki wstyd. Trzeba mocno pochylić głowę. Powiedzieliśmy sobie w w szatni, że pierwsza liga się zaczyna. Zapominamy już o awansie. Trzeba wziąć się do roboty. Wierzę, że ten potężny zimny prysznic może okazać się zbawienny. Lepiej, że trafiło na mecz pucharowy niż ligowy, choć oczywiście wynik 0:5 jest absolutnie nie do przyjęcia. Czeka nas teraz gorący tydzień.

Rafał KLENIEWSKI (Świt Nowy Dwór Mazowiecki):
– Nie spodziewaliśmy się, że wygramy tak wysoko, ale zagraliśmy dobry mecz. Wychodząc z odprawy, powiedziałem chłopakom, że walczymy o zwycięstwo, bo Odra może mieć po obozie problemy fizyczne, choć my też mieliśmy za sobą okres cięższych treningów. Mecz bardzo dobrze się ułożył. Do przerwy było 3:0. Na początku drugiej połowy jeszcze mogło się coś „zagotować”, gdybyśmy szybko stracili gola, ale im dłużej czas mijał, tym zawodnicy z Opola byli bardziej zmęczeni i sfrustrowani. My z kolei graliśmy cały czas swoje, konsekwentnie realizowaliśmy założenia i to przyniosło efekt. Nie zabrakło nam jakości. Gdy Odra momentami przyspieszała grę, było widać, że to zawodnicy z wyższej ligi, ale my w ataku byliśmy mocni. Nie baliśmy się grać indywidualnie, wygrywaliśmy pojedynki, a piąta bramka autorstwa Kozłowskiego to już stadiony świata. Michał Kucharczyk, który był na meczu, śmiał się, że jeszcze jedna runda – i może jak los da, przyjedzie z Legią do Nowego Dworu. Ale spokojnie, twardo stąpamy po ziemi. Olimpia Grudziądz skończyła poprzedni sezon na 6. miejscu, grała o awans. To będzie przeciwnik wysokiej klasy. Musimy pamiętać, że najważniejsza i tak jest liga.